| |
kartka z pamietnika zostala wydrukowana w skroconej wersji w marcowym numerze miesiecznika "m jak mama"
był sierpień 2006 roku, wtedy moja mama poznała tatę:) za niecały miesiąc stwierdzili że chcą założyć rodzinę i... wtedy tatuś zasiał w mamie ziarenko ich miłości:) z tego ziarenka powstałam ja:) pierwsze badanie usg w dniu 17 października miałam 4mm i jeszcze ciężko było określić kiedy przyjdę na świat... mamusia miała łzy w oczkach jak pokazywała tatusiowi zdjęcia na których szczerze mówiąc ja bym nic nie widziała;) potem moi rodzice znaleźli super lekarza który prowadzi ciążę mojej mamy - to dr Kurkliński:) no i siedzimy w domku, po badaniach kontrolnych okazało się że mamusia powinna się nie przemęczać, ma kamyczki na nerkach (większe jeszcze odemnie) i kiepskie wyniki krwi... 11 listopada coś się stało mamie - strasznie płakała bo przy siusianiu zobaczyła krew... zadzwoniła do taty i szybciutko pojechaliśmy do szpitala na Szaserów... niezbyt przyjemnie tam było - ja się bałam, nie wiedziałam czemu mama płacze i dlaczego ktoś znów mnie ogląda i krzyczy na mamę:( ale okazało się że to była wina nerek... mama dostała nakaz leżenia i dostała lekarstewka które miały mi uratować życie... uff... lekarstewka się spisały i... kolejne usg robił nam już dr Wronisz - fajny człowieczek który już do końca ciąży będzie mnie podgladał hmm... było to 16 listopada i juz dużo urosłam:) termin porodu wyznaczono mi na 9 czerwca 2007 roku no i mam pierwszą fotkę:D
 śliczna jestem co? będę modelką hihi potem kolejne badania i nadal siedzimy w domku... no i tak non stop, zabierali mamie krew do badań, potem dr Wronisz znów patrzył jak się rozwijam... z ostatniego badania usg z 27 lutego 2007 roku ważę prawie 800 gram:) mam długie nooogi (mówiłam że będę modelką?:) ) i ładnie się rozwijam... znów skopałam to oko co mnie podgląda a co:P no ale pokazałam rodzicom że jestem dziewczynką - ile można do mnie mówić bezosobowo?:) więc jestem duża i śliczna i wszystko ze mną dobrze:) aha no i urodzić mam się 14 czerwca:D niestety z mamusią nie jest tak różowo, kamień na nerce okazał się spory bo 10mm/6mm i jest lekki zator ale to jeszcze nic... okazało się że zobaczyłam światełko i chcę za szybko na świat - mama musi przez to leżeć cały czas w łóżeczku i nic nie może robić... no i leżymy już tak pół roczku - pokochałam moich rodziców a oni mnie... kotki tez są fajne, przychodzą i mruczą:) mamusiu ja wcale nie chcę już na świat - chociaż bardzo bym chciała już Was zobaczyć:) jestem ciężka i twoje ciałko nie wytrzymuje - ale będę się starała wspinać do góry żeby Ci było łatwiej:)
a wczoraj (15 marca) moi rodzice się śmiali że mama ma w brzuniu ufola;) bo ja się kręcę strasznie (mam to chyba po mamie) miejsca sobie znaleźć nie mogę jakoś... i na zewnątrz z tego co podsłuchałam wygląda to jakbym robiła fikołki;) ale mama się cieszy jak się dużo ruszam mimo że mówi że czasem boli;) no to będę się ruszać - a co:) dobra idę spać:D będę jeszcze pisała jak coś się zmieni;) kolejną wizytę mamy u pana doktora w środę - mam nadzieję ze wszystko będzie dobrze:) *** i już po wizycie... znów siedzieliśmy z rodzicami w gabinecie prawie godzinkę i ludzie mieli dziwne miny jak wychodziliśmy hihi mama przebadana - na szczęście przestałam sie pchać na świat za szybko i nie ma zmian na gorsze... uff:) ale co tam obiecałam przecież że już nie będę:P tatuś i mamusia usłyszeli moje serduszko i nawet Pan Doktor się cieszył tak ślicznie biło:D no i znów mnie podglądali tą śmieszną maszynką... więc mamy 28 tydzień - cokolwiek by to miało nie znaczyć;) rodzice się cieszyli bo widzieli moją głowę i rączki i serduszko i mózg - a co w tym dziwnego? przecież oni też mają... hmm... dziwni ci dorośli;) dziadek czekał na nas na dworku i zawiózł nas do domku... cieszę się że się nic nie zmieniło na gorsze... tylko mama była strasznie wymęczona i spała cały następny dzień i dużo ją bolało... żeby jakoś pomóc to postanowiłam za dużo się nie kręcić i dziś (23 marca) grzecznie śpię a mama się znów martwi że coś nie tak - ech dogodzić dorosłym:P Myszka się mną opiekuje - przytula się i mruczy - chyba polubię tego kotka;) to by było na tyle póki co... jakoś po 30 tygodniu będą znów mnie podglądać mierzyć itp ale z tego co zrozumiałam to juz nie mój ulubiony dr Wronisz tylko ktoś inny - nie wiem czy chcę się innym pokazywać... ale w sumie tatuś ze mną będzie to nic mi nie grozi:) to papa do następnego razu bo paluszki bolą - jeszcze malutkie są przecież;) 10 maja 2007 trochę milczałam ale... siedziałyśmy z mamą w domku i w sumie nie działo się nic ciekawego:P wczoraj odwiedziliśmy lekarza, poważył mamę, zbadał i podejrzał jak się rozwijam... mówi że bardzo ruchliwa jestem haha moja główka ma 9cm to tak 35-36 tydzień czyli na świat miałabym przyjść na początku czerwca - troszkę urosłam od ostatniego razu;) Pan doktor powiedział rodzicom że mam termin z miesiączki na 18 maja i mama ma już nie brać nospy i dużo łazić bo mam przyjść na świat i tyle:P a mama... mama sie boi - lekarzy, szpitali i o mnie chyba najbardziej - w brzuszku wie że może się mną opiekować... niestety nic na to nie poradzę... z innych spraw - rodzice chcą kupić autko duże żebym miała wygodnie i żeby się moje rzeczy mieściły - hihi fajnie:D byli wczoraj podpisać umowę w banku i czekają na pieniążki - ale sie cieszę:)) no dobra w sumie to kończę bo mamę brzunio boli troszkę i nie może za długo siedzieć, musi odpoczywać żeby mieć siłę się mną potem opiekować... to do następnego;)
|
|
| |
| |